
Ryszard Morawski był nie tylko malarzem i rysownikiem, ale także twórcą figurek - głownie militarnych z różnych epok. Projektował je, rzeźbił, odlewał i malował.
Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Adama Paczuskiego z Ryszardem Morawskim opublikowanego na portalu napoleon.org.pl
… w międzyczasie zająłem się robieniem figurek. Zresztą była to rodzinna tradycja. Mój wujek miał przed wojną wytwórnię ołowianych żołnierzyków "Mars". Sam zbierałem żołnierzyki także w czasie okupacji. Wówczas w drogeriach i na dworcach można było dostać niemieckie figurki żołnierzy z papier-mache na drucianych szkieletach. Trzeba przyznać, że były przepięknie zrobione. Mimo, że to wróg, to miałem ich całe pułki... Maszerujące, ze sztandarami... To zawsze za mną "chodziło". Jak zobaczyłem potem różne figurki z Zachodu, to sam także zacząłem je robić. To były figurki metalowe - 54 mm. Zrobiłem ich dużo - jakieś kilkadziesiąt wzorów. Np. husarzy. Nie były sygnowane moim nazwiskiem, robiłem je pod pseudonimem Nałęcz. Potem wysyłałem je do Ameryki do Andrzeja Zaremby, który prowadził tam ich dystrybucję.
A jak udawało się je przewozić przez granicę?
Szły paczkami jako zabawki. Były ciężkie, bo figurki z ołowiu. Celnik skrobał je nożem sprawdzając czy nie są ze złota. A potem śmiał się, ze takie stare chłopy a bawią się jeszcze żołnierzykami...
Na zdjęciach:
- Ryszard Morawski w trakcie pracy nad modelem – lata 70. XX wieku
- dyplom potwierdzający nadanie brązowego medalu za figurkę księcia Józefa Poniatowskiego na wystawie w Kulmbach w roku 2013
- nagrodzona figurka



